Twój kolega ma rację i to nie jest sprzeczność — to definicja L10, tylko nieintuicyjnie sformułowana w większości materiałów popularnych.
L10 to trwałość, którą OSIĄGNIE LUB PRZEKROCZY 90% populacji identycznych łożysk pracujących w identycznych warunkach. Innymi słowy: gdybyś wziął sto identycznych łożysk 6208, obciążył je identycznie i uruchomił, dziesięć z nich statystycznie ulegnie zmęczeniu tocznemu WCZEŚNIEJ niż w 4000 godzin — nie dlatego, że są wadliwe, tylko dlatego, że zmęczenie styku tocznego jest zjawiskiem statystycznym, nie deterministycznym. Dwa identyczne łożyska pod identycznym obciążeniem mogą różnić się rzeczywistą trwałością nawet kilkukrotnie.
To dlatego L10 nie jest ani średnią, ani gwarancją — jest PERCENTYLEM. I to wyjaśnia coś, co na pierwszy rzut oka wygląda absurdalnie: jeśli chcesz WYŻSZEJ pewności (powiedzmy 99% populacji, a nie 90%), liczona trwałość WYCHODZI KRÓTSZA, nie dłuższa — bo teraz opisujesz pechowszą, wcześniej wypadającą część populacji, a nie środek stawki.
Praktyczna konsekwencja: L10 to punkt wyjścia do doboru, nie termin wymiany. W węzłach, gdzie awaria jest kosztowna lub niebezpieczna, projektuje się na wyższą niezawodność (L5 albo L1) kosztem krótszej liczonej trwałości — płacisz większym łożyskiem albo częstszą wymianą za mniejsze ryzyko, że akurat TWOJE łożysko trafi do tych pechowych kilku procent.
Sam wzór (L10 = (C/P)^p, gdzie wykładnik p zależy od tego, czy łożysko jest kulkowe czy wałeczkowe) i przeliczenie na wybraną niezawodność są w [kalkulatorze trwałości łożyska](/kalkulatory/trwalosc-lozyska).