To, co wysyła czujnik, jest warunkiem koniecznym — cyfrowe wejście fizycznie nie odczyta sensownie sygnału 4-20mA — ale różnica idzie głębiej, w to, JAKI RODZAJ INFORMACJI w ogóle ma sens dla danej wielkości.
Czujnik zbliżeniowy odpowiada na pytanie binarne: jest przedmiot w zasięgu, czy go nie ma. Nie istnieje stan pośredni, który miałby znaczenie dla logiki sterowania — albo koniec suwaka dojechał do krańcówki, albo nie. Wejście cyfrowe (0/1, zwykle 24V/0V) idealnie pasuje, bo sterownik i tak w programie robi z tym coś w rodzaju "jeśli krańcówka aktywna, to...".
Temperatura, ciśnienie, poziom cieczy — to wielkości CIĄGŁE, gdzie sama wartość jest informacją, a nie tylko przekroczenie jednego progu. Sterownik z regulacją PID potrzebuje wiedzieć, czy jest 45°C czy 46°C, nie tylko "czy powyżej nastawy". Wejście analogowe przetwarza napięcie lub prąd na liczbę w przetworniku ADC — rozdzielczość tego przetwornika (np. 10-bitowy w LOGO! podstawowym) decyduje, jak drobne różnice sterownik w ogóle zauważy.
Praktyczna konsekwencja przy projektowaniu: liczba dostępnych wejść analogowych jest zwykle znacznie mniejsza niż cyfrowych na tym samym module (droższa elektronika przetwornika na kanał), więc dobrym nawykiem jest pytanie "czy ta wielkość NAPRAWDĘ musi być ciągła dla mojej logiki sterowania, czy wystarczy mi próg" — czasem przekształcenie sygnału ciągłego na próg (np. przekaźnikiem z nastawnym progiem na samym czujniku) pozwala zaoszczędzić droższe wejście analogowe tam, gdzie logika i tak działa binarnie.