Powód jest prądowy: silnik indukcyjny przy rozruchu bezpośrednim (DOL) pobiera prąd rozruchowy rzędu 5–8-krotności prądu znamionowego, bo wirnik stoi w miejscu, a to prawie jak zwarcie uzwojenia stojana przez impedancję rozruchową. Dla małego silnika to krótki, nieszkodliwy skok. Dla dużego silnika ten sam skok potrafi:
- przeciążyć sieć zasilającą — spadek napięcia odczuwalny przez inne odbiorniki na tym samym obwodzie (miganie oświetlenia to klasyczny objaw),
- wymagać przewymiarowanego zabezpieczenia i przewodów tylko po to, żeby przetrwać kilkusekundowy rozruch, którego nie potrzebuje reszta instalacji,
- w skrajnych przypadkach naruszyć warunki narzucone przez zakład energetyczny, który ma prawo ograniczyć dopuszczalny prąd rozruchowy przyłącza.
Rozruch gwiazda-trójkąt obniża prąd rozruchowy, bo w połączeniu gwiazda każde uzwojenie dostaje napięcie fazowe (mniejsze o √3 od napięcia międzyprzewodowego), a nie pełne napięcie międzyprzewodowe jak w trójkącie. Niższe napięcie na uzwojeniu to proporcjonalnie niższy prąd — rozruchowy prąd sieciowy spada mniej więcej trzykrotnie względem rozruchu bezpośredniego. Cena: moment rozruchowy też spada, także mniej więcej trzykrotnie (moment silnika indukcyjnego jest w przybliżeniu proporcjonalny do KWADRATU napięcia), więc metoda nadaje się tylko tam, gdzie obciążenie startuje bez dużego momentu oporowego (np. wentylatory, pompy odśrodkowe) — nie nadaje się do napędów, które muszą ruszyć pod pełnym obciążeniem od zera.
To, czy rozruch bezpośredni jest DOPUSZCZALNY, zwykle wynika z warunków przyłączeniowych zakładu energetycznego (graniczny prąd rozruchowy dla danej mocy przyłącza) albo z normy zakładowej — nie z jednej uniwersalnej granicy mocy silnika, choć w praktyce silniki powyżej mniej więcej kilku–kilkunastu kW coraz częściej tego wymagają.