Dlaczego tak
Utrata przytomności w zamkniętej przestrzeni najczęściej oznacza atmosferę toksyczną lub ubogą w tlen, a ratownik schodzący bez ochrony dróg oddechowych zwykle staje się kolejną ofiarą. Najpierw zabezpiecza się siebie: wzywa straż pożarną i pogotowie, a o ile to możliwe, wentyluje studnię. Wstrzymanie oddechu nie wystarcza, bo zejście, ocena i wynoszenie trwają dłużej niż bezpieczny bezdech.